Nowa współpraca, wygrana w konkursie, recenzja podkładu Lirene

Witajcie moje Kochane! :* Możecie być nieco zdziwione tym, że tak często do Was piszę (praktycznie codziennie, co drugi dzień), ale chyba jakoś podświadomie chcę nadrobić czas, którego niebawem niestety nie będę już miała (przynajmniej nie aż tyle co teraz). Obiecuję, że mimo pracy, która czeka mnie przez najbliższe dwa miesiące, to będę do Was pisać, komentować (w miarę możliwości) itp. W sumie to chyba nawet nie wytrzymałabym bez wykonywania tych czynności. 🙂 Dzisiejszy post może być długi, ale przeważać będą zdjęcia, więc końcem końców zmęczone czytaniem nie powinnyście być. 🙂 Na początek recenzja fluidu Lirene, który otrzymałam w paczce od firmy Merlin.pl (cała zawartość paczki jest pokazana w poprzednim poście). 

Otrzymałam dwa odcienie tego fluidu, jasny i beżowy, na powyższych zdjęciach widzicie działanie jaśniejszego. Użyłam go na razie tylko raz, po części dla sprawdzenia, a po części próbowałam zrobić sobie makijaż na chrzciny, na które wybieram się w niedzielę, więc pomyślałam, że nie zaszkodzi przy okazji porobić kilka zdjęć owego fluidu. Muszę powiedzieć, że jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona jego kryciem, które jest naprawdę świetne- na zdjęciu widzicie cieniutką warstwę kosmetyku, bo nie lubię nakładać na twarz aż tyle „tapety”. 🙂 Posiadam już jeden podkład firm Lirene, ale nie umywa się do tych, które dostałam do testowania. Naprawdę polecam podkłady Lirene City Matt osobom, którym nie zależy na ukryciu blizn po wypryskach (chociaż od tego są także korektory), ale chcą ujednolicić koloryt skóry twarzy. Na mojej twarzy w okolicach kości policzkowych pojawiają się popękane naczynka, a fluid pokrył je idealnie. 🙂 Rozprowadza się świetnie. Po prostu nic dodać, nic ująć. 🙂
Jakiś czas temu brałam udział w konkursie na blogu Czarownicy. Zważywszy na fakt, że wzięło w nim udział kilka osób, dziewczyna podzieliła nagrody i każdy z uczestników coś otrzymał- ja również. 🙂
Nie mam zielonego pojęcia, czy osoby, z którymi współpracuję lub te, u których biorę udział w konkursie czytają mi w myślach, ale wciąż dostaję produkty, które mam zamiar sobie kupić, to jest niewiarygodne! Kochana, bardzo dziękuję Ci za nagrody, są świetne! :* A Was zapraszam na blog przemiłej Czarownicy. 🙂
Jak możecie się domyślić po tytule posta, rozpoczęłam nową współpracę z firmą Rings & Tings. A dla Was dostałam rabat 10% do wykorzystania na zakupy w owym sklepie. Aby go wykorzystać, musicie użyć kodu: stylecard10. Mam nadzieję, że rabat się Wam przyda! 🙂 Jeśli nie znacie jeszcze tego sklepu, to zapraszam Was do obejrzenia poniższych zdjęć, na którym pokazałam biżuterię, która najbardziej wpadła mi w oko, oraz zachęcam do wejścia na ich stronę. 🙂

Zapraszam również do polubienia mojego bloga na Facebook’u:

Pozdrawiam!
P.S. Mam do Was prośbę- jeśli macie jakiekolwiek pytania do mnie, np. te dotyczące nawiązywania współprac itp. piszcie proszę na mail’a podanego w zakładce „Kontakt”.