Chora… czyli godziny w łóżku

Witajcie moje kochane! :* Jak widzicie po tzw. „tytule posta” jestem chora. Nie zmienia to jednak faktu, że pracować muszę (i wstawać na 7:00!). Stwierdziłam, że posty bez tytułów są w pewnym sensie „bez sensu”, tj. skąd macie wiedzieć o czym dany wpis będzie, prawda? W związku z tym, że nie mam czasu na zabawy w kodzie HTML, tytuły notek wpisywane będą na głównym zdjęciu posta. Co sądzicie o takim pomyśle? :>Chciałam Wam bardzo podziękować za dodawanie mojego bloga do obserwowanych, „lajkowanie” go na Facebook’u i czynne komentowanie i czytanie wpisów. Sprawiacie, że myśli o zaprzestaniu blogowania zaliczają się do tych zapomnianych, a po przeczytaniu każdego komentarza na mojej twarzy pojawia się uśmiech. 🙂 Obiecuję (już po raz kolejny), że gdy tylko wrócę do domu – we wrześniu, to zajmę się blogiem tak jak robiłam to przed wyjazdem. Strasznie brakuje mi mojej codzienności, którą miałam w domu… wiem, że w tej kwestii także się powtarzam, ale co poradzę na to, że na monotonia (a teraz także choroba) mnie wykańcza (?).
Przez to, że w powyższej gazecie poświęcone było kilka stron na koszulki z nadrukami, które (podobno) są aktualnie na topie, a za którymi ja osobiście nie przepadam, naszła mnie ochota na to, aby jednak nabyć jeden „egzemplarz”. Ale o tym w następnym poście…
Poniżej zdjęcia błyszczyka, który otrzymałam w lipcu w paczce od internetowej drogerii Merlin.pl. Błyszczyk jest marki Pat&Rub stworzonej przez Kingę Rusin. Mój ma cudowny kawowy zapach, idealnie nawilża usta i mimo tego, że jego brązowy kolor może nieco odstraszać, to na ustach jest niemal niewidoczny. Jeśli chodzi o mnie to jest to strzał w dziesiątkę. 🙂
 Pozdrawiam!