Nowa pomadka

Dziś przychodzę do Was moje kochane z pomadką, która naprawdę mnie urzekła. Nie wiem czy wspominałam tu kiedyś o tym, że sporo czasu spędzam (poza blogowaniem oczywiście) na oglądaniu kosmetycznych/modowych/vlogowych filmików na Youtube. Zauważyłam ostatnio, że wiele z dziewczyn, które oglądam na ustach ma kolor dość ciemnego różu. Momentalnie zakochałam się w tym odcieniu i zapragnęłam mieć swoją pomadkę. Nie lubię jednak tracić większych kwot na pomadki i błyszczyki w związku z czym wybrałam się do zwykłego sklepu przemysłowego, gdzie trafiłam na kosmetyk, który idealnie pasował do tego, czego szukałam. A cena? Niecałe 5 zł! 🙂

Pamiętacie ten post, w którym pokazywałam nowości w moim pokoju? Pytałyście mnie wtedy gdzie i za ile kupiłam tę różową ramkę i oczywiście jak zwykle zapomniałam odpowiedzieć. Tak więc ramkę kupiłam w Pepco za… 2,99 zł. 🙂 Podejrzewam, że były również w innych kolorach, ale niestety nie miałam czasu się dłużej rozglądać. Gdy tylko znowu tam zajrzę, zaopatrzę się również w fioletową.

Kolor na powyższym zdjęciu jest trochę przekłamany, gdyż pomadka w rzeczywistości jest ciemniejsza.
Muszę Wam również powiedzieć o tym, że… ścięłam włosy. Pewnie niektórzy z Was pomyślą: „Znowu? I po co?”, ja jednak twierdzę, że była to najlepsza decyzja. Osobiście uważam, że jeśli mamy włosy zniszczone farbowaniem, prostowaniem itp., to żadne odżywki i inne preparaty do włosów nie pomogą nam w pełni ich odbudować (jeśli zrobią to chociaż w połowie), więc najlepszym wyjściem jest ścięcie ich. Poza tym – włosy nie zęby, odrosną. 🙂
A jutro czeka mnie spotkanie organizacyjne na uczelni i pierwsze zajęcia, trzymajcie kciuki! :*
Pozdrawiam!