My total lazy day

Hey! :* Muszę przyznać, że poza sprzątnięciem szaf z ubraniami nie zrobiłam dzisiaj nic pożytecznego. No ale… przecież nie skończyłam swojego wczorajszego „nic nierobienia”. 🙂 Wiem, że ostatnimi czasy posty pojawiają się tu dość często, mam jednak nadzieję, że nikt nad tym faktem nie ubolewa – a już na pewno nie ja. 🙂 Pragnę Was również poinformować o tym, że teraz pojawiać się tu będzie więcej „lifestylowych” notek… w końcu (poniekąd) kategoria mojego bloga do czegoś zobowiązuje. Boli mnie, że nie ma żadnych nowych odcinków seriali, które oglądam… no może poza „The Vampire Diaries”, ale już obejrzałam, więc teraz pozostaje mi czekać na nowości w tym tygodniu. Zauważyłam również, że kilkoro moich facebook’owych znajomych polubiło fanpage mojego bloga. Nie wiem tylko czy mam się z tego powodu cieszyć, czy szykować na anonimowe komentarze, które w 3/4 są przeważnie nieprzychylne. Pożyjemy, zobaczymy. 🙂

Zdaję sobie sprawę z tego, że dzisiejszy post jest totalnie o niczym, ale wybaczcie mi to. Raz na jakiś czas można, prawda? 🙂

Pozdrawiam!