A few words

Kiedy ostatni raz pojawił się tutaj wpis ze zwykłą “pogadanką”? No właśnie, ja też nie pamiętam! Wiem, że (jakimś cudem) lubisz takie posty, więc… proszę bardzo. W sumie chciałam polecić Ci kilka rzeczy, a skoro masz gust podobny do mojego, to na pewno przypadną Ci do gustu. 
Na pierwszy rzut idą książki. Aktualnie jestem w trakcie czytania trzeciego tomu trylogii autorstwa Simona Becketta (chociaż teraz nie jestem tak do końca pewna, czy do zestawu nie zaliczają się cztery, nie trzy książki), mowa o Szepty zmarłych. Co prawda Coben to to nie jest, ale jeśli nie masz już zupełnie czego czytać, to myślę, że lektura tych książek całkiem fajnie wypełni Twój wolny czas.
Płyta Birdy, Fire Within. Wiem, że wspominałam o niej już wcześniej, ale prawdę mówiąc, nigdy nie skupiłam się na niej tak… zupełnie. Wydaje mi się, iż album świetnie wpasowuje się w jesienne/zimowe wieczory, nadaje się również jako tło podczas czytania. Moje ulubione utwory? Zdecydowanie najpiękniejsza piosenka to No Angel, a zaraz za nią Light Me Up.
Właśnie, zupełnie przez przypadek, znalazłam kolejną balladę wykonania Birdy, która znajduje się na liście utworów jednego z filmów, które skradły moje serce (Gwiazd naszych wina), piosenka to: Not About Angels, polecam!
Trzecią (i ostatnią) rzeczą, którą pragnę polecić jest… wazelina kosmetyczna (!). Ostatnio dość ciężko walczyłam z przesuszoną skórą wokół ust, której nie potrafiły nawilżyć żadne kremy. Szukając ratunku w Internecie dość często spotykałam się z opinią, iż właśnie wazelina dobrze radzi sobie z tego typu problemami. Kupiłam i… jestem zachwycona! Suche plamy poszły w zapomnienie, zniknęły również worki pod oczami (na noc okolicę oczu smaruję cienką warstwą kosmetyku). Znalazłam również wskazówkę, iż wazelina ma świetne działanie na rzęsy, pogrubia je i wydłuża, w związku z tym od kilku dni stosuję ją i tu, na rezultaty muszę jednak trochę poczekać.
A czy Ty masz coś, co mogłabyś mi polecić (książka, film, album, kosmetyk)? :)
P.S. Żyjemy w XXI wieku, w czasach kiedy półki sklepowe uginają się pod ciężarem produktów, ale czego nie można znaleźć stacjonarnie? Lampek świątecznych na białym kablu! Przeszukałam chyba wszystkie zakątki Piły i… nic. Musiałam więc przegrać tę, z góry skazaną na porażkę, walkę i zdecydować się na te klasyczne. Cóż…
Post przypadł Ci do gustu?
Podziel się nim ze znajomymi: