April favorites (beauty products)

Po małej awarii bloga, która miała miejsce wczoraj i dość sporo namieszała w jego szablonie, wracam do Was z ulubieńcami kwietnia. Są to cztery produkty pielęgnacyjne do twarzy i włosów, które w moim przypadku spisywały się (i nadal spisują) bardzo dobrze i z czystym sumieniem mogę Wam je polecić. 
W planach miałam publikowanie tego typu wpisów regularnie co miesiąc, niestety w związku z tym, iż rzadko zmieniam kosmetyki, wydaje mi się, że nie ma sensu robić czegoś na siłę. Posty w kategorii ulubieńcy pojawiać się będą tylko wtedy, gdy będę mieć pewność, że coś jest naprawdę warte Waszej uwagi. Dość fair, co nie? :)
Zmieniłam tło na zdjęciach (ale planuję je “dodawać” tylko do zdjęć kosmetyków), w związku z czym byłabym wdzięczna za opinie na jego temat! :)
Standardowo informuję, iż nie należę do osób, które sugerują się składem kosmetyków – nie znam się na tym. Przeważnie zwracam uwagę na cenę, opinie internautek, a także sugestie ekspedientek. 
A jaki kosmetyk pielęgnacyjny skradł w kwietniu Twoje serce? :)
Tak jak sugeruje napis na tubce, krem ma za zadanie wybielać przebarwienia i piegi. Jeśli o to chodzi, to… szału nie ma. Dlaczego więc znalazł się w ulubieńcach? Przez genialne nawilżanie! Moja skóra jest bardzo sucha, w związku z czym przesuszone place skóry na twarzy były dla mnie czymś normalnym, do czasu aż w moje ręce wpadł powyższy kosmetyk. Bardzo dobrze się wchłania, pięknie pachnie (coś jak jedwab do włosów), świetnie sprawdza się również jako baza pod makijaż. 
Na powyższym zdjęciu widzicie wodę brzozową, którą pokazywałam Wam już w tym wpisie. Głównym zamysłem jej kupna było zapuszczenie włosów i jeśli chodzi o ten aspekt, to można powiedzieć, że jako tako pomaga (nie przemyślałam tego i nie zmierzyłam włosów przed rozpoczęciem akcji z zapuszczaniem włosów). Jej zaletą, dzięki której znalazła się w gronie “wielkiej czwórki” jest to, iż bardzo ograniczyła wypadanie moich włosów. Prawdę mówiąc, wcześniej  nie miałam z tym jakiegoś wielkiego problemu, doszłam jednak do wniosku, iż warto polecić ją osobom, które się z tym męczą.
Staram się nie prostować włosów zbyt często (nie używam suszarki) – poza grzywką. Gdy jednak zdarzy mi się zachcianka posiadania prostej czupryny, przed użyciem prostownicy włosy spryskuję powyższą mgiełką, która za zadanie ma “chronić włosy przed działaniem wysokiej temperatury” (nie ma to jak przepisać tekst z butelki – brawa dla mnie!). Produkt spełnia oczekiwania, włosy się nie palą, do tego są sypkie i proste na dłużej.
Czytałam, czytałam i wyczytałam, że dziewczyny w wieku lekko ponad 20 lat powinny do swojej codziennej pielęgnacji dodać kremy przeciwzmarszczkowe. Oczywiście nie chciałam zacząć tak z grubej rury, postawiłam więc na krem pod oczy rossmannowskiej firmy Rival de Loop. Co  mogę o nim powiedzieć? Genialnie nawilża, dzięki czemu rano skóra pod oczami wygląda na wypoczętą i nieco rozjaśnioną.
Często powtarzam, że ciuchy z działu basic, to coś co praktycznie tworzy moją garderobę. W związku z tym polecam Was stronę http://www.sakolife.pl/, na której znajdziecie mnóstwo prostych, ale nie nudnych rzeczy. Szczególnie polecam wejść w kategorię “DRESY”, dużo ciekawych spodni! :)
Chcesz być na bieżąco?
Obserwuj bloga za pośrednictwem:

          
Chcę otrzymywać powiadomienia
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Anna Górecka
Anna Górecka
10 maja 2015 11:43

Kosmetyki Farmony ogólnie ja bardzo polecam, miałam kilka i byłam zadowolona. Krem pod oczy myślę, że w okolicach 20 lat to jeszcze trochę za wcześnie, ale nie wiem…
Pozostałych kosmetyków nie próbowałam.
Pozdrawiam Cię i w wolnej chwili zapraszam..
http://london-lavender.com

Roxanne
Roxanne
7 maja 2015 14:53

Ja na kosmetykach kompletnie się nie znam, a tło świetne :)
roxanne-writes.blogspot.com

Obsession
Obsession
7 maja 2015 12:39

Nic z tychrzreczy nie mialam,ale warto spróbowac

pathy
5 maja 2015 20:14

Tez uzywam tej termoochony z mariona;)

Magdalena Majda
Magdalena Majda
5 maja 2015 19:03

Od długiego czasu zastanawiam się nad mgiełka termoochronną marki Marion. Krem wybierający zapowiadał się ciekawie szkoda jednak, że nie wybiela przebarwień.

bobik
5 maja 2015 14:07

na kosmetykach się nie znam, to sie nie wypowiem, ale tlo calkiem fajne, tylko denerwuja mnie te smieszne rozmycia :P

admin2135
5 maja 2015 14:14
Reply to  bobik

Te rozmycia to przez obiektyw. :p

Life by Ewelina
Life by Ewelina
5 maja 2015 14:03

Kiedyś miałam tą mgiełkę z firmy Marion, bardzo ją lubiłam :)

musicienn
musicienn
5 maja 2015 12:42

Uwielbiam ten krem pod oczy! Stosuję go już pół roku (przezorny zawsze ubezpieczony – od 18, ale tym nie ma się co sugerować, ja mam okropne zmarchy) i naprawdę mam nawilżone okolice oczu, korektor mi się aż tak nie zbiera i jest dużo lepiej ;)

Polinska
5 maja 2015 12:32

Szczerze mówiąc nie słyszałam chyba o żadnym z tych kosmetyków. Dobrze, że nie dodałaś żadnego lakieru z GR, bo znowu byłoby mi smutno haha :( :*