My favorite YC

W tym wpisie przedstawiłam woski Yankee Candle, które wpadły w moje ręce, a dzisiaj pokrótce powiem który jest moim ulubieńcem, a który niestety nie przypadł mi aż tak do gustu.

W związku z powyższym, nie przedłużając mówię (a raczej piszę – no nie da się ukryć), iż moim zdecydowanym faworytem z czwórki zapachów, które posiadam jest… Wedding Day. Jest to delikatny, lekko kwiatowy, ciepły aromat wprowadzający nas w nieco melancholijny nastrój.
Który natomiast nie przypadł mi do gustu (tutaj małe sprostowanie – w sformułowaniu “nie przypadł mi o gustu” nie chodzi mi o to, iż zapach ten jest totalnie beznadziejny i nie mogę wytrzymać w pomieszczeniu, gdy czuć go w powietrzu, pisząc to mam na myśli fakt, iż według mnie jest on najsłabszy z tych, które mam ja)? Zdecydowanie jest nim Soft Blanket co, przyznam szczerze, nieco mnie zaskoczyło zważywszy na pozytywne recenzje, które możemy czytać na jego temat. Po dłuższym wdychaniu po prostu boli mnie głowa, jest on według mnie za bardzo “proszkowy”.

Przy okazji na zdjęciach zobaczyć możesz mój pomysł na przechowywanie wosków, dzięki któremu poza urozmaicaniem naszego wnętrza pięknymi zapachami, również są jego ozdobą.

A jaki zapach Tobie kojarzy się z jesienią?

P.S. Jeśli szukasz idealnego, bordowego lakieru do paznokci, to radzę udać się na stoisko firmy Golden Rose, która w swojej serii Rich Color (mojej ulubionej!) ma właśnie taki odcień! :)

Post przypadł Ci do gustu?
Podziel się nim ze znajomymi: