Minimalizm w kosmetykach Czy warto kupować mniej produktów?

Paulina Górska
minimalizm w kosmetykach
Komentarze (23)DODAJ KOMENTARZ

Jeśli od jakiegoś czasu interesuje Was minimalizm w kosmetykach, ale cały czas nie potraficie zrezygnować z kupowania zarówno produktów do pielęgnacji, jak i tych makijażowych, to mocno liczę na to, że wpis ten zainspiruje Was do podjęcia właściwych kroków.

5 tanich kosmetyków kolorowych, które warto znać

Przyznaję, że miałam w swoim życiu okres fascynacji kosmetykami, który wspierały liczne współprace barterowe z firmami kosmetycznymi. Wraz z przeprowadzką do mniejszego mieszkania w pewnym sensie zmuszona byłam do ograniczenia ilości posiadanych rzeczy – w tym także produktów do pielęgnacji i makijażu. Dlatego też przejście na minimalizm w kosmetykach nie było w moim przypadku decyzją związaną ze wspieraniem tej ideologii. Niemniej jednak aktualnie jestem niezmiernie wdzięczna za to, że właśnie w taki sposób poznałam zalety posiadania mniejszej ilości rzeczy. Dzięki temu zdałam sobie sprawę z faktu, że to, co mam w zupełności mi wystarcza i całkowicie zaspokaja moje potrzeby, a częste zakupy to strata czasu (i pieniędzy).

Muszę jednak zaznaczyć, że wpis ten kieruję do osób, które nie zajmują się kosmetyką zawodowo – te osoby z wiadomych względów posiadać będą więcej artykułów, aniżeli np. kobieta zajmująca inne stanowisko.

ziaja welwetowe serum na końcowki

3 powody, dla których warto postawić na minimalizm w kosmetykach

Oszczędność pieniędzy. Jest to prawdopodobnie pierwsza myśl, która przychodzi do głowy każdemu, kto pomyśli o kupowaniu mniejszej ilości kosmetyków. I jest w tym sporo racji – w końcu przestajemy myśleć o tym, że każdą nowinkę na rynku MUSIMY przetestować, choć podejrzewam, że po kilku użyciach zapominamy o jej istnieniu i wracamy do sprawdzonych produktów. Wato pamiętać jednak o tym, że rezygnując z zakupu „przypadkowych” produktów, jesteśmy w stanie odłożyć większą sumę pieniędzy na coś, na co zwykle nie możemy sobie pozwolić (to akurat tyczy się nie tylko zakupów w drogerii).

Chociaż sama preferuję zakup tańszych kosmetyków, czasami (choć rzadko) zdarza się, że zainteresuje mnie coś nieco droższego – tak było w przypadku silikonowej szczoteczki do mycia twarzy, którą widzicie na zdjęciach.

Więcej czasu dla siebie. Mam wrażenie, że często o tym zapominamy, a każdy kolejny zakup związany jest z kolejnym produktem, o który mimo wszystko trzeba dbać. Wiem, że piękne opakowania potrafią zdobić łazienkową półkę, warto jednak wziąć pod uwagę także to, że podczas sprzątania zmuszeni jesteśmy poświęcić te kilka minut więcej na ogarnianie rzeczy, które nie zmieniają nic w naszym życiu. Pomyślcie więc, czy dany kosmetyk jest na tyle dobry, że warto poświęcać mu tyle swojego czasu.

Dbanie o środowisko. Mniejsza ilość nowych produktów to mniejsza ilość śmieci – tak, to takie proste. Ile razy zdarzyło się Wam kupić jakiś kosmetyk tylko dlatego, że był na niego „szał”, a ostatecznie okazał się totalnym bublem, który wylądował w koszu? Doskonale rozumiem chęć poznawania nowości, sama często sięgam po nowe produkty, jednak robię to dopiero wtedy, gdy inny kosmetyk sięgnie dna. Aktualnie nie posiadam więcej niż jednego żelu do twarzy, odżywki do włosów, nawet kosmetyki kolorowe to pojedyncze egzemplarze i nie czuję, że cokolwiek mnie omija lub nie jestem na bieżąco z tym, co „w kosmetycznym świecie piszczy”.

rable punktor

Ciekawa jestem, jakie jest Wasze podejście do minimalizmu w kosmetykach. Choć go praktykuję i zdecydowanie widzę jego pozytywne strony, myślę, że po prostu każdy z nas musi przejść etap chęci posiadania „wszystkiego”, żeby zdać sobie sprawę z tego, że zupełnie nie zmieniło to jego życia, a już na pewno nie na lepsze.

Jeśli interesuje Was, które produkty aktualnie polecam i warto zwrócić na nie uwagę na sklepowej półce, zachęcam do zajrzenia do zakładki „Polecam”, którą od jakiegoś czasu można znaleźć w górnym menu bloga. :)

Czy posiadanie ograniczonej ilości produktów kosmetycznych ma wady? Jestem pewna, że tak (w końcu każdy medal ma dwie strony), jednak sama nie potrafię ich określić. Jest tak z tego względu, że nie narzuciłam sobie konkretnej liczby artykułów, jaką mogę/chcę mieć. Po prostu przed zakupem danego produktu zastanawiam się, czy faktycznie jest mi on potrzebny i czy jego stosowanie znacząco wpłynie na moje samopoczucie/zdrowie. Nie odmawiam sobie wszystkiego, ale staram się, aby konsumpcjonizm nie zawładnął mną ponownie.

Ciekawa jestem, czy minimalizm w kosmetykach to coś, co chcielibyście przetestować u siebie, dajcie znać, jak zakupy kosmetyczne wyglądają w Waszym przypadku. :)

Komentarze (23)

  1. Moim zdaniem mniej = więcej. Lepiej jest kupić kilk konkretnych porduktów i zainwestować w coś dorższego co nam się sprawdza w 100% niż szukać zamienników, które w nwet 50% nie spełniają naszych oczekiwań.

  2. Właśnie wczoraj sama zaczęłam zastanawiać się nad tym samym…. Lubię kosmetyki ale sama już rozumiem, że kupując ich zbyt dużo, lub nieprzemyślanie zwyczajnie wyrzucam pieniądze w błoto. Przeglądałam internet i już, już prawie kupiłam kolejną „niezbędną” sztukę, ale w ostatniej chwili zadałam sobie pytanie czy na pewno jest mi to potrzebne. Szybko doszłam do wniosku, że nie. Jestem z siebie dumna 😁

  3. Miałam kiedyś obsesję na produkty do pielęgnacji twarzy… problemem był stan skóry. Wiesz… pryszcze, zaskórniki, wągry oh! Na szczęście zrozumiałam, że przede wszystkim dieta, poziom kortyzolu i dopaminy steruje naszym wyglądem m.in. cery. Odstawiłam wszystko i pomogło w sekundę!

  4. Ja po zmianie mebli w łaziance doszłam do tego samego. Wyrzuciłam 70% kosmetyków które nie były mi potrzebne i których w zasadzie nie używałam. Teraz kupuję tylko to o mi jest potrzebne :)

  5. Masz bardzo mądre podejście do zakupów i wiem, że kiedyś i mnie czeka ten etap :) Na razie powoli, małymi krokami do niego dążę i jestem zmotywowana żeby zmienić swoje życie na prostsze. Niestety sporo rzeczy mnie rozprasza i mam wrażenie, że ta pogoń za tym co nowe trochę mnie już zmęczyła. Niemniej wpis mnie niesamowicie zainspirował!

    PS. Sama od jakiegoś czasu myślę nad taką zakładką – polecam :) I jestem w trakcie jej tworzenia, czytasz mi w myślach :D <3

    1. Wydaje mi się, że to kwestia dobrego momentu, kiedy poczujesz, że nie chcesz już kupować tylu produktów. :) Trzymam za Ciebie mocno kciuki i dziękuję za motywację, bo przez Twoje słowa jeszcze mocniej czuję, że to, co robię jest dobre. :)

      Już jakiś czas temu zauważyłam, że niektóre tematy na naszych blogach się pokrywają, jeszcze ktoś pomyśli, że to zmowa! :D Szczerze mówiąc nie jestem w stanie powiedzieć, czy stworzenie tej zakładki faktycznie miało u mnie sens, ale już nie mogę się doczekać Twojej! :)

  6. w następnym wpisie pokażę Lublin:) my spędziliśmy tam bardzo miły weekend, przede wszystkim udało nam się pysznie zjeść w wielu miejscach, jeśli tak jak my masz blisko to myślę, że warto, z drugiego końca Polski może niekoniecznie;)

  7. Jestem zdecydowanie za i pomimo że jestem kosmetologiem, to wcale nie potrzebuję miliona różnych produktów, wręcz przeciwnie. We wszystkim zalecany jest umiar, także i w pielęgnacji, a nakłądanie na siebie ton różnych kosmetyków wcale nie jest dobre dla naszej skóry i urody.

  8. Ja zdecydowanie jestem minimalistką, jeśli chodzi o kosmetyki. I ważne są dla mnie wszystkie powody, które wymieniasz. Czasem jestem w szoku, gdy widzę osoby, które kupują jakieś dziwne produkty w masowej ilości. Prawda jest taka, że dla naszego organizmu ten nadmiar chemii i przesadne dbanie też nie są dobre.

  9. stosuję minimalizm w kosmetykach (i innych posiadanych przedmiotach) od tak dawna, że już nie pamiętam jak do tego doszło, chyba po prostu nie lubię gromadzić niepotrzebnych rzeczy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.