ulubieńcy lipca

Ulubieńcy lipca 2019

Idealny, szybko wchłaniający się balsam do ciała, godna uwagi książka kucharska z przepisami dla wegan i minimalistyczny dodatek do wnętrz – to wszystko skrywają ulubieńcy lipca. Zachęcam do lektury. :)

Marki odzieżowe, które lubię i polecam

Nie sądziłam, że niemal miesiąc przerwy od bloga sprawi, że będę mieć tyle pomysłów na nowe posty i tak dużo chęci na realizację tych tematów. Jest to więc dobry znak dla tych z Was, które borykają się z brakiem weny i ogólnym zniechęceniem do podjęcia wszelkich działań w internecie – zróbcie sobie jakąkolwiek przerwę. To naprawdę działa!

Choć nigdy nie uznam pracy blogera, jako coś nad wyraz ciężkiego, to trzeba zwrócić uwagę na fakt, że jakakolwiek działalność kreatywna jest intensywna. Dlatego też warto od czasu do czasu dać sobie więcej luzu i sprawić, że zatęsknimy za wymyślaniem nowych akcji.

Nie przedłużając wstępu, zapraszam na fajne rzeczy lipca, tradycyjnie w wersji misz-masz, którą, jak się okazało na Instagramie, bardzo lubicie. Enjoy!

Pozycje, które zyskały miano ulubieńców lipca

Podobnie, jak w poprzednich miesiącach i w lipcu postanowiłam czytać kilka pozycji na raz, co skutkuje tym, że na ten moment nie jestem w stanie polecić Wam czegoś konkretnego. ALE nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – jest pewna książka kucharska, która bezprzecznie zasługuje na uwagę. Mowa o „Wege w kwadrans” autorstwa Katarzyny Gubały.

Co prawda swoje miejsce na półce zajęła już w marcu (była jednym z moich urodzinowych prezentów), ale w ostatnim czasie to właśnie do niej zaglądałam najczęściej w poszukiwaniu niezawodnych przepisów. Jest to świetna pozycja dla osób, które szukają podstawowych dań kuchni roślinnej, takich, jak hummus czy owsianka, ale zawiera również oryginalne potrawy, jak np. makaron z serem ziemniaka, suszonymi pomidorami i szpinakiem, którą zachwycałam się już kiedyś na blogu. Potrawy oparte są na łatwo dostępnych składnikach, a ich wykonanie może nie zawsze zamyka się w tytułowym kwadransie, ale na pewno nie zajmie więcej niż 30 minut. :)

wege w kwadrans

KATARZYNA GUBAŁA
WEGE W KWADRANS

125 zdrowych przepisów, które można wykonać w 15 minut lub maksymalnie pół godziny, gdy wliczyć w to czas gotowania ryżu, kaszy czy soczewicy.


KUP KSIĄŻKĘ

Będąc w temacie jedzenia – w tym roku po raz pierwszy zdecydowałam się na wykorzystanie w kuchni szparagów. Choć jadłam je przy okazji jedzenia na mieście, jakoś nie po drodze było mi z przepisami, których są głównym składnikiem. Nie wiem, ile razy jedliśmy na obiad to warzywo, ale na pewno nie zliczę na palcach jednej ręki. ;)

Jednym z najczęściej wykorzystywanych pomysłów były szparagi z młodymi ziemniakami, na który natknęłam się we wspomnianej wyżej książce kucharskiej. Jej, jakie to jest dobre! Choć sezon na nie już (chyba) minął, to zachęcam do zapamiętania przepisu na przyszły rok – nie pożałujecie, obiecuję.

szparagi z młodymi ziemniakami

Kolejnym ulubieńcem jest emulsja do ciała polskiej marki Ziaja, której produkty odkrywam na nowo i jestem zaskoczona, że na tak długo zapomniałam o ich świetnej jakości (i niskiej cenie!).

Podejrzewam, że przez tyle lat blogowania na pewno już o tym wspomniałam, ale nie cierpię klejących się balsamów, które po nałożeniu zostawiają tłusty film na skórze. Wraz z nadejściem lata, moja skóra zaczęła się maksymalnie przesuszać, przez co musiałam sięgnąć po coś ultra nawilżającego. Znajoma poleciła wtedy tę emulsję i był to strzał w dziesiątkę.

Zacznijmy od konsystencji, która, przyznaję, nieco mnie zaskoczyła. Wydaje mi się, że nigdy nie stosowałam emulsji i stąd zdziwienie, gdy okazało się, że produkt nie jest gęsty, jak dotychczas stosowane przeze mnie balsamy, a dość lejący. Z jednej strony jest to zaleta – kosmetyk szybko się wchłania i nie ma śladu po znienawidzonym przeze mnie filmie, z drugiej natomiast skutkuje to zużywaniem większej ilości produktu. Na szczęście za 500 ml płacimy poniżej 20 zł, więc nie jest to tragedią. :)

Do gustu przypadł mi zapach, który bardzo przypomina ten kosmetyków dla dzieci – pachnie bardzo świeżo i po prostu przyjemnie. Na uwagę zasługuje też pompka, którą uwielbiam w przypadku tego typu produktów. Jest znacznym ułatwieniem podczas użytkowania i daje nam jako tako kontrolę nad tym, ile go zużywamy.

Jeśli szukacie mocno nawilżającego balsamu, który, jak wspomniałam, szybko się wchłania, ładnie pachnie i jego kupno nie zaboli Waszego portfela, z ręką na sercu polecam emulsję naszej polskiej marki. :)

emulsja do ciała ziajaulubieńcy lipca

Skoro mamy już z głowy kosmetyk, przyszedł czas na przedmiot. Możecie się śmiać, bo sama nie wierzę, że umieszczam go w gronie ulubienców lipca, ale jest nim… czarna matowa osłona na doniczkę. Tak, cieszę się z doniczki. Nie jest to jednak zwykła doniczka/osłonka. Zwykłej, matowej wersji koniecznie w kolorze czarnym szukałam już od jakichś dwóch miesięcy i dopiero w lipcu przyszło mi do głowy zajrzeć na Allegro i jest!

Jeśli zastanawia Was, dlaczego uparłam się koniecznie na tę wersję, już tłumaczę. W naszej kuchni królują biel i szarość z czarnymi, uzupełniającymi ją akcentami. Aby nie było w niej zbyt mdło, czarna osłonka na doniczkę była tym, czego potrzebuję (;)).

Dobra, koniec śmiechów, bo nie zdziwię się, jak ktoś z Was również będzie poszukiwał tego typu produktu. Ułatwię Wam więc życie i informuję, że swoją matową osłonkę kupiłam na tej aukcji, ale w Jysku widziałam ostatnio doniczkę w podobnej wersji. :)

ulubieńcy lipca

Wybór ulubionej aplikacji zajął mi chyba najwięcej czasu, ale przeglądając zawartość telefonu zdałam sobie sprawę z tego, że tą najczęściej przeze mnie używaną nie tylko w lipcu, ale i w poprzednich miesiącach była Bolt (wcześniej Taxify).

Podejrzewam, że większość z Was ją zna. Jest to odpowiednik popularnego Ubera, z tym, że tutaj przejazdy są kilka złotych tańsze, co chyba jest istotną zaletą, prawda? Mnie zaznajomił z nią kierowca właśnie Ubera, który zaznaczył, że nie dość, że za przewóz faktycznie płaci się mniej, to pracownicy otrzymują większą prowizję niż u konkurencyjnej, droższej firmy.

Influencerzy często udostępniają kody rabatowe na pierwszy przejazd, więc jeśli już zainstalujecie aplikację, koniecznie przejrzyjcie internet w poszukiwaniu darmowej jazdy. :)

aplikacja bolt
   POBIERZ

W lipcu jedynym serialem, który udało nam się obejrzeć od początku do końca był mój uwielbiany wcześniej „Dom z papieru”. Niestety zestawienie ulubieńców lipca nie jest miejscem dla niego, gdyż najnowszy, trzeci sezon zupełnie nie przypadł nam do gustu.

Mam jednak coś, co zdecydowanie zasłużyło na miano faworyta w swojej kategorii – ekranizacja bajki „Król lew” w nowej wersji. Wiem, że nie jest to to, co pamiętamy z dzieciństwa, ale, jejku, jak to jest pięknie zrobione! I te piosenki, o których się zapomniało, a film bezproblemowo przywrócił je do życia. No uwielbiam!

Jeśli i Waszą bajką z dzieciństwa był właśnie „Król lew”, koniecznie wybierzcie się do kina, ale na wersję z dubbingiem, jeśli taką oglądaliście za dzieciaka – wzruszenie gwarantowane. :)

Koniecznie dajcie znać, jak kreują się Wasi ulubieńcy lipca, chętnie poznam godne uwagi kosmetyki i – przede wszystkim – książki, które warto przeczytać, bo u mnie bieda w tym temacie. ;)

Post przypadł Ci do gustu?
Podziel się nim ze znajomymi:

3
Skomentuj wpis poniżej

avatar
  Chcę otrzymywać powiadomienia  
Powiadom o
Emma
Gość
Emma

uwielbiam tę emulsję

Magda
Gość
Magda

Król Lew… już dawno się tak nie wzruszyłam <3

Paulina
Gość

Interesująca ta książka, sama ją chętnie sprawdzę :)