wegański sernik

Ulubieńcy października 2020 (m.in. wegański sernik)

Lista ulubieńców się zapełniła, nadszedł więc czas na podzielenie się z Wami moją grupką faworytów ostatnich tygodni. Wśród nich znajdziecie przepis na genialny wegański sernik i dokument, który naprawdę warto obejrzeć. Enjoy!

Czarne dodatki do kuchni o praktycznym zastosowaniu

Ostatni wpis z ulubieńcami pojawił się na blogu w czerwcu, ale kto by to liczył, co nie? Dzisiaj przychodzę pełna pozytywnej energii i z listą inspiracji, które, mam nadzieję, i Wam umilą czas tej jesieni.

Fajne rzeczy z ostatnich tygodni

INSPIRACJA.

Prawdopodobnie po raz pierwszy Youtube podsunął mi filmik, który w porównaniu do wszystkich wideo dotyczących życia rodziny Kardashian, faktycznie był wart uwagi. Podobnie jest z wszystkimi innymi treściami na kanale Jonny Jinton, która kilka lat temu postanowiła zrezygnować ze studiów i życia w szwedzkim mieście, a zamiast tego wybrała łono natury.

Przez wszechobecną niepewność, nagromadzające się złe informacje i ogólny spadek nastroju na świecie, filmy Jonny są zastrzykiem pozytywnej energii i ciepła, którego – mam wrażenie – wszyscy aktualnie potrzebujemy. Nie chcę psuć Wam zabawy w odkrywanie tego, czym dzieli się ze swoimi widzami autorka, więc zwyczajnie zachęcam Was do zajrzenia na jej kanał. Ja nie mogłam się oderwać od jej filmów i jestem pewna, że zachwyci nie jedną z Was.

wegański sernik

FILM.

„Dylemat społeczny” obejrzeliśmy z braku pomysłu na coś innego, a okazał się być naprawdę ciekawym dokumentem. Wypowiadają się w nim eksperci i współtwórcy mediów społecznościowych, którzy wyjaśniają pokrótce, jak działają social media i dlaczego dla nikogo nie powinny być zaufanym źródłem informacji.

W produkcji poruszone zostały także kwestie związane z tym, jak powstawały popularne dzisiaj platformy społecznościowe i ich znane nam dzisiaj wszystkim funkcje, takie jak przycisk „Lubię to!” i inne. Polecam serdecznie, zwłaszcza dzisiaj, gdy w wielu tematach nie możemy dojść do porozumienia.

dylemat społeczny

DANIE.

Zanim zmieniłam dietę na tę roślinną, sernik był jednym z moich ulubionych ciast – zarówno w wersji tradycyjnej, jak i na zimno. Możecie więc wyobrazić sobie mój zachwyt, gdy na jednej z grup na Facebooku związanych z weganizmem natknęłam się na link do przepisu na wegański sernik rewolucyjny. Ciasto wydawało się być banalnie proste w wykonaniu, a sama autorka zarzekała się, że sernik ten dorównuje niewegańskiemu oryginałowi.

Postanowiłam dać mu szansę, zwłaszcza, że większość składników miałam w domu i… przepadłam. Ten sernik jest naprawdę bardzo dobry i niczym nie przypomina popularnych roślinnych ciast, które spotkać można w kawiarniach, a których mam już serdecznie dosyć. Jeśli ograniczanie spożywanie produktów odzwierzęcych lub zwyczajnie chcecie spróbować czegoś innego, serdecznie zachęcam do przetestowania wspomnianego przepisu. Nie pożałujecie, obiecuję!

wegański sernik© instagram.com/simplisticblog

KOSMETYK.

Nie jestem fanką opalania, z resztą temperatury powyżej 20 stopni to dla mnie udręka. Przez to też najczęściej jestem najbledszą osobą w towarzystwie, co – przyznaję – często mnie denerwowało. Na ratunek przyszedł mi produkt, na który trafiłam totalnie przypadkiem przeglądając relacje na Instagramie. Jedna z dziewczyn uznała go za swojego absolutnego ulubieńca, więc sama też postanowiłam dać mu szansę, zwłaszcza, że dostępny jest w drogeriach sieci Rossmann i kosztuje niecałe 14 zł.

O czym mowa? O nawilżającym kremie brązującym do ciała marki Bielenda. Sceptycznie podchodzę do wszelkich koloryzujących produktów, bo zdarzyło mi się już zrobić sobie na ciele nieestetyczne smugi i plamy. Z tym produktem nie ma tego problemu, równomiernie się rozprowadza, szybko wchłania i, co ważne, nie śmierdzi samoopalaczem. Efekt można stopniować nakładając kosmetyk po każdym myciu i utrzymuje się kilka dni, jak w przypadku innych produktów o podobnych właściwościach.

balsam bielendabalsam bielenda

PRZEDMIOT.

Prawdopodobnie jestem najdziwniejszą pseudo weganką, jaką świat widział. Tak, w 99% przypadków nie jem produktów odzwierzęcych i tak, cały czas kupuję skórzane buty i akcesoria. Jest tak głównie z tego względu, że naprawdę nie udało mi się dotychczas znaleźć marki, która robi równie wytrzymałe rzeczy w równie przystępnych cenach z materiałów wegańskich.

Jak często powtarzam, staram się ograniczać zakupy odzieżowe (i kosmetyczne), ale czarny pasek ze złotą klamrą był moją malutką miłościa od dawna. Wcześniej nie udało mi się trafić na markę, która robiłaby tego typu produkty za rozsądne pieniądze, w tym miesiącu jednak miałam szczęście i, podobnie jak było w przypadku balsamu, na polską firmę Cartello trafiłam przez przypadek.

Wyroby marki od razu rzucają się w oczy, zwłaszcza fankom prostoty. Mnie zachwycił jeden z pasków, którego cena nie przekracza, uwaga, 80 zł. A podkreślam, że mówimy o produkcie skórzanym (!). Jestem zachwycona podejściem do klienta, jakością wykonania i faktem, że firma jest na tyle pewna swoich produktów, że daje na nie 10 lat gwarancji.

skórzany pasek cartellocartello

Przyznaję, że bardzo przyjemnie pisało mi się ten post. Jest to jedna z moich ulubionych serii na blogu, więc z przyjemnością przyszło mi po raz kolejny podzielić się z Wami informacją o tym, co w ubiegłych tygodniach wywoływało uśmiech na mojej twarzy.

Koniecznie dajcie znać, czy nasi ulubieńcy się pokrywają! Jestem też ciekawa czy same znacie łatwy przepis na wegański sernik? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się linkiem do niego w komentarzu! :)

Chcesz być na bieżąco?
Obserwuj bloga za pośrednictwem:

          
Chcę otrzymywać powiadomienia
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ja bez Imienia
1 listopada 2020 16:45

Też obejrzałam Dylemat społeczny i… dużo rzeczy już wiedziałam, duże rzeczy jest moim zdaniem trochę na wyrost (normalne jest chyba to, że jak ktoś coś stworzył to chce na tym zarabiać), ale uważam, że dokument powinna obejrzeć widownia, która nie pamięta, jak to było przed internetem. Trochę się czułam za stara na ten film :D

Sara
Sara
30 października 2020 08:29

Ten sernik wygląda bardzo zachęcająco! Ciekawa jestem tej wegańskiej wersji :)

Kala
Kala
28 października 2020 14:58

Przepis wypróbuję w najbliższy weekend, bo brzmi…smacznie ;) A pasek trafił na wishlistę :) Fajnie, że są takie inspirujące blogi :D

Radownisia
24 października 2020 13:37

Chyba nigdy w życiu nie widziałam tak gigantycznego sernika :D

Monika
Monika
24 października 2020 10:57

Swietny pasek, dzieki za rekomendacje