Lista czytelnicza #3 (m.in. Dobranoc, Auschwitz)

Paulina Górska
Lista czytelnicza #3
Komentarze (1)DODAJ KOMENTARZ

Wiecie, kiedy człowiek orientuje się, że czas leci zdecydowanie zbyt szybko? Gdy myśli, że od ostatniego wpisu na blogu minęły nie więcej, niż dwa tygodnie, a w rzeczywistości był to równy miesiąc. Przychodzę zatem z tematem, który lubicie – mini recenzjami książek. Tym razem wśród pozycji znaleźć można takie tytuły, jak „Dobranoc, Auschwitz” czy „Rdza” Jakuba Małeckiego. Miłego czytania!

Lista czytelnicza #2

Naprawdę chciałam, żeby wpisy z tej serii pojawiały się na blogu regularnie. Jestem pewna, że pomogłoby mi to w utrzymaniu tempa czytania 2 książek miesięcznie. Dla tych, które nie czytają bloga regularnie – na początku roku postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu czytelniczym. Postanowiłam wtedy do końca 2021 r. przeczytać min. 24 książki. Jest koniec października, na koncie mam zaliczonych 18 tytułów. Czy uda mi się doczytać pozostałych 6? We’ll see!

Wracając jednak do cyklu poświęconemu recenzjom. Przyznaję, że nieco zwlekałam z publikacją nowego posta. Głównie ze względu na pecha, jakiego miałam ze znalezieniem interesujących lektur. Całe szczęście wszystko wskazuje na to, że moja zła passa minęła, a dodatkowo zupełnie przez przypadek zyskałam (prawdopodobnie) swojego pierwszego ulubionego polskiego autora.

3 książki, których czytanie było czystą przyjemnością

Aleksandra Wójcik, Maciej Zdziarski

Dobranoc, Auschwitz. Reportaż o byłych więźniach

No dobrze, lektury tej książki nie można określić jako stricte przyjemną, ale nie umniejsza to jej wartości. Jak już wiecie (albo nie), lubię tytuły poświęcone obozom koncentracyjnym, zwłaszcza, gdy składają się w dużej mierze z prawdziwych historii, opowiedzianych przez prawdziwych ludzi.

Pozycja ta, w przeciwieństwie do tych, które czytałam wcześniej, nie skupia się na życiu więźniów w samych obozach, ale na tym, jak poradzili sobie po wyjściu z nich. Wydaje mi się, że mimo wszystko jest to pokrzepiająca lektura, dająca nadzieję na to, że ludzie mający to nieszczęście znaleźć się w niewoli, ostatecznie byli w stanie wieść szczęśliwe życie.

Jakub Małecki

Rdza

Jest to jedna z trzech książek tego autora, które dotychczas miałam okazję przeczytać. Jak na razie zdecydowanie moja ulubiona, choć ze względu na moje uwielbienie do stylu pisania Jakuba już zastanawiam się nad tym, za którą zabrać się w następnej kolejności.

Książka nie jest z cyklu tych, w których wszystko dobrze się kończy. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Jakby niedokończone zakończenie, będące, mam wrażenie, znakiem rozpoznawczym pisarza sprawia, że czytelnik chce sięgnąć jak najszybciej po następną pozycję, żeby móc dalej cieszyć się wciągającą fabułą.

Jak wspomniałam na początku tego wpisu, prawdopodobnie znalazłam pierwszego ulubionego polskiego autora i Wam także serdecznie polecam sięgnąć po którąś z pozycji, które napisał. Nie zawiedziecie się!

Mitchell Zuckoff

11 września. Dzień, w którym zatrzymał się świat

Książka poświęcona atakom terrorystycznym, które miały miejsce 11. września 2021. Nie jest to jedynie opis samych zdarzeń, a skupienie się głównie na ludziach – tych, którzy ponieśli tragiczną śmierć, jak i szczęśliwcach, którzy przeżyli.

Autor nie bawi się w cenzurę, momentami dokładnie opisuje rany, jakie ponieśli ofiary zamachów – te fizyczne, jak i psychiczne po stracie bliskich. Na stronach książki znalazło się miejsce na historię niemal każdego z pasażerów i załogi wszystkich czterech samolotów, a także ludzi przebywających tego dnia w budynkach będących celami morderców. Dzięki temu nie sposób jest nie podejść do lektury personalnie, gdy znamy już cząstkę życia znacznej części pokrzywdzonych.

Polecam ten tytuł zwłaszcza tym, którzy chcą sobie uporządkować wiedzę dotyczącą owych zamachów. Sama myślałam, że wiem sporo na ten temat, po lekturze wiem, że była to zaledwie cząstka informacji.

Pochwalcie się, ile książek Wy przeczytałyście w tym roku! Miałyście okazję poznać któryś z powyższych tytułów?

Komentarze (1)

  1. Już od dłuższego czasu planuję przeczytać coś Jakuba Małeckiego. Warto zacząć od „Rdzy”, czy może polecasz coś innego? W książce Mitchela Zuckoffa bardzo podoba mi zamysł, aby pokazać perspektywę ofiar. W kontekście 11 września wiele pisze się o samolotach, wieżach, terroryzmie i atakach na USA, a mało o ludziach. I w tym roku tez uderzyło mnie to, jak wiele informacji o tym ataku mi umknęło. Historię czwartego samolotu poznałem głębiej dopiero teraz.

    Od siebie polecę kilka książek, które przeczytałem w ostatnich miesiącach:
    – „27 śmierci Toby’ego Obeda” Joanna Gierak-Onoszko – jeden z lepszych reportaży, które przeczytałem. Odbrązawia Kanadę, przedstawianą w mediach jako tolerancyjną, nowoczesną i egalitarną. Pokazuje ciemne strony Kościoła w Kanadzie oraz to, jak traktowane były przez lata dzieci autochtonicznej ludności. Pozycja ciężka, momentami budząca frustrację, ale warta przeczytania. Tę książkę często można spotkać na listach czytelniczych i również ją polecam.
    – „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku” – Zbigniew Rokita – świetna książka o zawiłości śląskiej tożsamości i historii Górnego Śląska. Nagroda „Nike” jak najbardziej zasłużona.
    – „Cudze słowa” – Wit Szostak – jestem absolutnie zauroczony tą powieścią. To doskonale napisana, wielowymiarowa książka o Krakowie i krakowskiej mentalności. Co ciekawe, pojawiają się w niej moje małe Krzeszowice. Byłem w szoku, gdy ujrzałem je w książce ;) Cała narracja zbudowana jest wokół zmarłego nagle Benedykta, który pojawia się jedynie we wspomnieniach najbliższych mu osób. Obraz Benedykta w oczach każdej z siedmiu osób jest nieco inny, dlatego z każdym rozdziałem poznajemy inną odsłonę jego osobowości. Najciekawsze w tej książce jest to, że to czytelnik zadecyduje, której z opowieści wierzy najbardziej.
    – „Dlaczego śpimy. Odkrywanie potęgi snu i marzeń sennych” – Matthew Walker – tej książki byłem bardzo ciekaw, bo kiedyś skrytykował ją Radek Kotarski. Okazała się jednak bardzo dobra i przydatna. Walker wyjaśnia, jak ogromne znaczenie ma sen i jakie mogą być skutki niedoboru snu. Rozprawia się też ze szkodliwymi mitami, np. o tym, że można spać 5 godzin dziennie i być wyspanym. Serdecznie polecam.
    – „Niewiedza” – Milan Kundera – to była pierwsza książka Kundery, którą przeczytałem, ale już wiem, że przeczytam wszystkie. „Niewiedza” opowiada o emigracji we Francji, ale znalazłem w niej wiele podobieństw do mojej sytuacji, czyli mieszkania z dala od domu rodzinnego.
    – „Izbica, Izbica” – jeśli lubisz książki o Holocauście i Żydach, polecam też tegoroczny debiut Rafała Hetmana. To książka o historii Izbicy, niewielkiego żydowskiego miasteczka.
    – „Jak rowery mogą uratować świat” – Peter Walker – wbrew pozorom to książka nie tylko dla takich velominati jak ja ;).

    I uwaga, w zeszłym tygodniu przeczytałem też najgorszą książkę w życiu: „Klub 5 rano. Szczęśliwy poranek zmienia wszystko”. To było tak złe i infantylne, że aż przyjemnie mi się czytało :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.