·

6 minut

Przeczytane 2/2026

Poznajcie siedem książek, które przeczytałam w ciągu minionych trzech miesięcy. Wśród nich, aż trzy tytuły, które polecam!

Nieważne, czy czeka Wasz podróż, odpoczynek w parku, czy wieczór spędzony w domowym zaciszu, zawsze warto mieć pod ręką coś przyjemnego do poczytania. W drugim wpisie w tym roku z cyklu „Przeczytane” znajdziecie aż trzy pozycje, którym moim zdaniem warto poświęcić uwagę. Jeśli więc szukacie dobrej lektury, poniżej znajdziecie coś dla siebie.

7 książek, które przeczytałam w 2. kwartale 2026 roku

Sabina Jakubowska

6/10

Akuszerki

Miałam spore oczekiwania wobec tej pozycji i liczyłam na to, że będzie równie fantastyczna co Chłopki autorstwa Joanny Kuciel-Frydryszak, które znalazły się w moim zestawieniu najlepszych książek, które przeczytałam w 2023 roku. I choć z Akuszerek dowiedziałam się naprawdę sporo na temat tego, jak wyglądało położnictwo na przełomie XIX I XX wieku, to podzielam opinie użytkowników portalu Lubimyczytać – książka mogłaby mieć znacznie mniej stron i byłaby idealna.

Pojawia się w nim wiele (WIELE) opisów podobnych porodów, co po czasie jest już zwyczajnie nudne i czytelnik czeka, aż pojawi się coś innego. Nigdy też nie spotkałam się z tak wieloma postaciami w jednej książce, w pewnym momencie nie wiedziałam już, kto jest kim, zwłaszcza że pojawiają się postaci mające te same imiona. Dopiero na ostatnich stronach lektury pojawiają się drzewa genealogiczne, które jako-tako ułatwiają sprawę. Nadal uważam jednak, że Akuszerki czytałoby się znacznie przyjemniej, gdyby autorka ograniczyła liczbę pobocznych wątków, które nierzadko nie miały wpływu na główną fabułę.

Nie jest to pozycja, którą czyta się szybko i momentami nawet ma się ochotę odłożyć ją na półkę, ale jeśli interesuje Was rozwój medycyny i życie na polskiej wsi przed, w trakcie i zaraz po I i II Wojnie Światowej, być może przypadnie Wam do gustu.


Charlotte McConaghy

4/10

Dziki, mroczny brzeg

Do sięgnięcia po ten tytuł zachęciły mnie głównie recenzje zagranicznych czytelników, trafiałam na jego polecenia zarówno w mediach społecznościowych, jak i na blogach. Myślałam, że będzie to coś równie pięknego jak np. “Gdzie śpiewają raki”. Jak bardzo się myliłam!

Choć początek jest obiecujący, im dalej w las, tym gorzej. Akcja dzieje się za szybko, przez co w mojej opinii wypada niewiarygodnie. Ciekawe były opisy natury i roślin, przy których bohaterowie, wymuszone tajemnice, które w sumie tajemnicami być nie musiały i wątki mające urozmaicić fabułę, były nudne. Do tego wplatanie motywu rodzicielstwa i posiadania dzieci w każdym możliwym momencie było tak oderwane od głównego wątku, że ostatecznie nie wiadomo, co miało nim być. Ponadto całość napisana jest słabym językiem, a niektóre ze zdań wręcz niezrozumiałe (może to być wina tłumaczenia).

Mimo pozytywnego nastawienia i nadziei na interesującą lekturę ta pozycja mocno mnie rozczarowała i zdecydowanie jej nie polecam.


Elif Shafak

6/10

Tam na niebie są rzeki

Na początku książka mnie zachwyciła i do samego końca podobał mi się styl pisania autorki, który bardzo kojarzył mi się z opowiadaniami dla dzieci – miejsca i sytuacje są opisane szczegółowo, co pozytywnie wpływa na wyobraźnię.

Wątek dotyczący prześladowań na tle religijnym był dla mnie interesujący (choć niesamowicie dołujący), bo dotychczas nie zgłębiałam tego tematu. Ostatecznie jednak czuję ogromny niedosyt. Według mnie brakuje tu konkretnego zakończenia i mam wrażenie, że opowiadanie wszystkich historii nie miało żadnego celu.


Andy Weir

8/10

Projekt Hail Mary

Do przeczytania tej pozycji zachęciła mnie jej ekranizacja, a że bardzo mi zależało na tym, żeby najpierw poznać książkę, a dopiero później obejrzeć jej adaptację, miałam sporą motywację do sprawnego czytania.

Nie powiedziałabym, że książki z kategori science-fiction są moimi ulubionymi i raczej rzadko kiedy sięgam po tego typu lekturę. Niemniej jednak “Projekt Hail Mary” jest jedną z lepszych pozycji, które poznałam w tym roku i zdecydowanie zasługuje na uwagę.

Tytuł jest świetnie napisany, zawiera w sobie ogrom wiedzy na temat fizyki, jest humorystyczny, a do tego zaskakująco nieprzewidywalny. Książkę czyta się szybko i przyjemnie i jest miłą odskocznią od moich ulubionych kryminałów.

PS Film również już obejrzałam i, podobnie jak książka, jest świetny, o czym więcej mówi np. Tomasz Rożek w jednym z filmów na swoim kanale.


Sławek Gortych

8/10

Święto Karkonoszy

UWIELBIAM styl pisania Sławka Gortycha, a seria książek, których akcja dzieje się w Karkonoszach jest jedną z moich ulubionych. Za każdym razem, gdy czytam opisy szlaków i schronisk mam ochotę po raz kolejny odwiedzić polskie góry.

“Święto Karkonoszy” to piąta część cyklu kryminałów i jak zawsze, wiele z zaprezentowanych w niej sytuacji, czy postaci nie są tylko i wyłącznie wytworem wyobraźni autora. Ogromnie cenię jego twórczość właśnie za tę mieszankę, bo zawsze obok przyjemności z czytania fikcji, mamy też możliwość dowiedzenia się czegoś np. z historii Polski. Z tej pozycji wyniesiemy sporo informacji na temat Jeleniej Góry i czasów Dolnego Śląska zaraz po II Wojnie Światowej. 

Jeśli mieliście okazję przeczytać wcześniejsze tomy Karkonoskiej serii kryminalnej, jestem przekonana, że i ten przypadnie Wam do gustu.


Virginia Evans

8/10

Korespondentka

Wiele osób polecało tę książkę i przede wszystkim to zachęciło mnie do jej przeczytania, bo totalnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nigdy nie czytałam czegoś podobnego, bo pozycja składa się z listów i mejli pisanych między główną bohaterką – Sybil, a totalnie różnymi ludźmi – począwszy od członków rodziny, skończywszy na autorach książek, które przeczytała.

Jest to moim zdaniem jedna z lepiej napisanych książek, jakie miałam okazję poznać. Czyta się ją sprawnie, przyjemnie i mimo niestandardowej formy, odbiorca jest w stanie mocno wciągnąć się w fabułę i losy bohaterów. Ponadto wyciągnęłam z niej wiele pozytywnych lekcji i na swój sposób książka ta podniosła mnie na duchu.


Fredrik Backman

7/10

Miasto niedźwiedzia

To trzecia książka Fredrika Backmana, którą miałam okazję czytać. Pierwsza – “Mężczyzna imieniem Ove” znalazła się nawet w zestawieniu moich ulubionych książek, które przeczytałam w 2023 roku (podobnie zresztą było z jednym z tytułów autorstwa wspomnianego już dzisiaj Sławka Gortycha).

Tak jak w innych pozycjach, tak i tutaj mamy styczność z przyjemnie napisaną lekturą. Czyta się ją płynnie, a przeskoki w akcji, dzięki którym czytelnik ma szansę bliżej poznać historię większości bohaterów, sprawiają, że mimowolnie wciągamy się w tekst.

Niemniej jednak, prawdopodobnie przez wiek głównych bohaterów, którzy są nastolatkami, pozycja nie zainteresowała mnie na tyle, by sięgnąć po jej kolejne części (jest ona pierwszym tomem trylogii). Warto też zaznaczyć, że motywem przewodnim jest tu hokej, dyscyplina sportowa, którą totalnie się nie interesuję i być może dlatego też nie wkręciłam się specjalnie w fabułę.

Znacie któryś z powyższych tytułów? Co Wy przeczytaliście w ciągu ostatnich trzech miesięcy?

Chcesz być na bieżąco?

Dołącz do darmowej subskrypcji i otrzymuj powiadomienie o każdej nowej publikacji!

Aktywuj powiadomienia Web Push o nowych wpisach!

Zostaw coś po sobie

0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *