Przeczytane #6 (m.in. Lekcje chemii)

Lekcje chemii SIMPLISTIC

Choć w tym roku przeczytałam 16 książek, niestety na palcach jednej dłoni jestem w stanie policzyć te, które warto polecać dalej. Niektóre z nich, np. „Lekcje chemii” doczekały się ekranizacji, zatem jeśli i Wam pozycje przypadną do gustu, warto i ich serialowe wersje dopisać do swojej listy „Do obejrzenia”.

Przeczytane #5 (m.in. Wszystkie jasne miejsca)

Wiem, mogłam ten wpis opublikować przed majówką, aby te z Was, które planowały wylegiwać się na kocu z nosem w książce, miały gwarancje dobrze spędzonego czasu. Niestety dopiero dzisiaj przyszedł mi do głowy pomysł zestawienia poniższych czterech tytułów i mimo opóźnienia mam ogromną nadzieję, że i tak umilą Wam wiosenno/letnie poranki, popołudnia czy wieczory. :)

4 najlepsze książki przeczytane w pierwszym kwartale 2024 roku

Adam Kay

Będzie bolało. Sekretny dziennik młodego lekarza

Naprawdę rzadko kiedy daję książce maksymalną liczbę punktów na platformie Lubimyczytać, w tym przypadku jednak nie mogłam zrobić inaczej. Polecona mi przez znajomego, na maksa wciągająca i odkrywająca negatywne strony zawodu lekarza ginekologa w Wielkiej Brytanii.

Adam Kay jest byłym lekarzem, który po dziesięciu latach postanowił zrezygnować z wykonywania zawodu. Dzięki temu z pierwszej ręki otrzymujemy opis doświadczeń, wyzwań i emocji, jakie stoją przed młodymi przedstawicielami wspomnianej profesji w brytyjskim systemie zdrowia.

Uwielbiam styl pisania autora, dzięki któremu mimo tego, że na stronach książki poruszane są chwilami naprawdę ciężkie tematy, to czyta się je w miarę lekko i z ogromnym zainteresowaniem.


Bonnie Garmus

Lekcje chemii

Rzadko kiedy książka wzbudza we mnie tyle skrajnych emocji. Od wzruszenia, przez podziw, po wkurzenie na stereotypowe traktowanie kobiet. Choć fabuła kręci się wokół chemii i geniuszu głównej bohaterki, nie sposób pominąć głównego jej celu – zwrócenia uwagi na ograniczenia, z którymi spotykały się kobiety lat 50.

Choć dla mnie, kobiety żyjącej w 2024 roku, sytuacje przedstawione w treści lektury są momentami abstrakcyjne, to uważam książkę za świetną, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jak dobrze jest napisana i jak genialnie autorka wplotła w zwykłą fabułę temat równości kobiet i mężczyzn.


Maciej Siembieda

Nemezis

To pierwsza książka tego polskiego autora, którą miałam okazję czytać, jednak z pewnością nie ostatnia. Już od jej pierwszych stron bardzo spodobał mi się styl pisania i umiejętność niemal niezauważalnego wciągnięcia czytelnika w fabułę.

Pozycję czyta się niesamowicie szybko, dzięki płynnej narracji Siembiedy, a sama treść sprawia, że naprawdę byłam ciekawa zakończenia. Ponadto wydarzenia historyczne w tle (wiele z nich faktycznie miało miejsce), sprawiły, że pozycja ta jest czymś więcej, niż kolejnym szeregowym kryminałem.


Harlan Coben

W domu

Już dawno nie czytałam tak dobrego kryminału! Prawdopodobnie kiedyś już o tym wspominałam, ale seria z Myronem Bolitarem jest moją absolutnie ulubioną. Możecie więc sobie wyobrazić, jaka szczęśliwa byłam, gdy okazało się, że jakimś cudem przegapiłam najnowszą jej część, której polska wersja wyszła w 2018 (!) roku.

Obok zabawiania czytelnika poczuciem humoru głównych bohaterów, Coben, jak to ma w zwyczaju, mocno zagmatwał fabułę, przez co nie mogłam się doczekać zakończenia, żeby dowiedzieć się, jaki będzie finał wszystkich na pozór niepowiązanych ze sobą zdarzeń.

Pamiętając, jak bardzo podobały mi się poprzednie części tego cyklu, pokładałam duże nadzieje w „W domu”. I nie zawiodłam się!

A co Wy ciekawego przeczytałyście w tym roku?

Wpis zawiera linki afiliacyjne

Zdjęcia okładek pochodzą ze strony empik.com


Najnowsze wpisyCo powiesz na…?

Jedna odpowiedź

  1. Awatar Iwona Motyw Kobiety

    Co do „Lekcji chemii” – kolejna pozycja traktująca równości czy nierówności, w dodatku z perspektywy amerykańskiej, co powinno być traktowane z dozą dużego dystansu. Mamy tendencje do odnajdywania w bohaterach książek swoich historii, ale tutaj ,gdy zestawiamy losy Amerykanek i Polek – z historycznego, kulturowego punktu widzenia, to nie zadziała. Polki nigdy nie były w takiej sytuacji jak Amerykanki – pracowały zawsze, gdyż zawsze, patrząc na karty historii coś się u nas działo militarnego, co „zabierało” rodzinom mężczyzn -zatem kobiety przejmowały ich rolę, ich pracę .Amerykanki tego nie doświadczyły. Raz poszły do zakładów, np.wyrabiać broń, naboje podczas II WŚ, gdy ich mężów zabrano na front, ale potem poszła propaganda, że szczęsliwa, przykładna Amerykanka jest panią domu, ma co najmniej 4 dzieci i dba o całą rodzinę. I wiele kobiet w to poszło. I poczuły się oszukane, gdy po latach okazało się, że nie każdej po drodze był taki styl życia.
    Dużo można by o tym pisać :- ) Po prostu, nie utożsamiajmy się w amerykańskim stylem życia, wręcz propaguję odcinanie się od niego, a wszystkim nam wyjdzie to na lepsze :- )
    ps. mówię to jako była studentka anglistyki, zainteresowana kulturą i historią Ameryki ;-)


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *